Jest mi smutno i nic na to nie poradzę. Męczy mnie trochę ta przed deszczowa pogoda, boli głowa i boli. W szkole też wszystko idzie pełna para... zaliczenia, kolokwia no i nie długo sesja. Dwie obszerne prace roczne do napisania. Jedna już oddana, druga zmierza ku końcowi. Stres strach przed plagiatem, bo w tym roku jeszcze pilniej sprawdzają prace pod tym kątem. Jestem także jakaś rozdrażniona i jakoś zła na Marcina, bo mam wrażenie, że mnie nie rozumie. Jak to dziś powiedział: ja nie mam czym być zmęczona... A to nie tak, jego zdaniem chyba nic nie robię a moje studia nie wymagają żadnego wkładu... przykre. Przychodzi do mnie i leży albo szuka czegoś w necie. Ja do niczego nie jestem potrzebna, no może trochę... Chciałabym, żeby mną też się zajął, porozmawiał, poszedł na spacer... zrozumiał mnie :( A kocham go tak strasznie mocno...
Name:


Komentarze:

/body>